piątek, 14 lipca 2017

Rozdział X

4 komentarze:

Pięć dni później. Przedpołudnie w szpitalu.

- I jak tam? - Ayako zapytała podchodząc do czekających na szpitalnym korytarzu shinobi.
- Jest lepiej niż przedtem. Nie mam już koszmarów. Jeszcze dwie sesje z panią Tsunade i wszystko wróci do normy. - Odpowiedziała Tenten a Rock Lee potwierdził jej słowa z charakterystyczną dla siebie werwą.
- A jak się czuje Naruto? - Zapytał chłopak poprawiając swój zielony kombinezon.
- Jak narazie bez zmian. Jest nieprzytomny ale medycy robią co mogą by wkrótce doszedł do siebie. - Ayako odpowiedziała siadając obok nich na plastikowym krzesełku pytając czy Hokage już przyjmuje pacjentów.  Gdy tylko dostała takie potwierdzenie pokiwała głową pytając gdzie jest Neji. Oboje ninja wzruszyli ramionami mówiąc, iż jeszcze się nie zjawił. Po chwili otworzyły się drzwi pobliskiego gabinetu i pokazała się w nich Sakura ubrana w strój pielęgniarki wywołująca z listy Rocka Lee. Gdy tylko chłopak zniknął im z pola widzenia Tenten umilkła pogrążając się w swoich rozmyślaniach. Ayako również się nie odzywała rozsiadając się wygodniej na krześle.
- Słyszałam, iż podobno spotykasz się z senseiem Hatake. To prawda? Mieszkacie razem? - Tenten przerwała chwilę ciszy niezręcznym pytaniem czym o mało nie doprowadziła swoją koleżankę do lekkiego zawału serca. Ayako zerknęła na swoją towarzyszkę zastanawiając się co jej odpowiedzieć i przede wszystkim skąd się o tym dowiedziała. Oboje z Kakashim umówili się, iż narazie zachowają to w tajemnicy by nie wywoływać niepotrzebnych sensacji. Hatake w szczególności obawiał się w reakcji klanu jego zmarłej pierwszej żony. Poza tym Ayako w tej chwili miała większe problemy niż tłumaczenie się przed swoją siostrą ze swoich decyzji.
- Skąd o tym wiesz?
- Neji widział was wczoraj jak spacerowaliście przed wieczorem w miejskim parku a potem jak wracacie do ciebie...
- Naprawdę? Faktycznie podczas powrotu z zakupów przypadkowo spotkałam kapitana i poprosiłam go o chwilę rozmowy.
- Podobno trzymaliście się za ręce i...
- Musiało mu się coś przewidzieć. Poza tym wogóle co on tam robił? Czyżby zaprosił do parku dziewczynę an randkę? - Tym razem to Ayako zadała niewygodne pytanie przez które na policzkach Tenten pojawił się delikatny rumieniec. Na szczęście dla niej na korytarzu pojawił Might Guy razem z młodym Hyuugą przez co obie przerwały rozmowę i skierowały ją na inny temat. Po kolejnych piętnastu minutach z gabinetu wyszedł Rock Lee mówiąc, iż wszystko z jego umysłem jest w porządku i może wrócić do treningu. Tenten nie czekając na zaproszenie Sakury zniknęła jak nie pyszna w gabinecie a Ayako spędziła kolejne 15 minut w towarzystwie członków drużyny 11. Nie było to dla niej zbyt przyjemne doświadczenie ponieważ uważała Might Guya i Rocka Lee za nieszkodliwych dziwaków od których lepiej trzymać się z daleka. Gdy skończył się czas przeznaczony dla Tenten, Ayako prześlizgnęła się obok nich do środka i stanęła niepewnie pod ścianą obserwując jak Sakura sprząta pomieszczenie a Tsunade zajęta jest wypełnianiem papierów przy biurku. Po chwili obie ją zauważyły i wskazały kozetkę aby się na niej położyła i poczekała aż dokończą swoją pracę. Kilka minut później Hokage podeszła do niej przeglądając jej medyczną dokumentację i każąc Sakurze na wszelki wypadek przygotować dawkę środka uspokajającego.
- Nie martw się to na wszelki wypadek jeśli okazałoby się, że twój uraz jest zbyt głęboki. - Pocieszyła ją Tsunade kładąc dłonie na jej czole i głowie. Następnie poleciła Ayako zamknąć oczy i się odprężyć. Imahara zignorowała jej polecenie i całą siłę swojej woli skupiła na tym aby zachować przytomność. Po chwili jednak odpłynęła poddając się przyjemnemu ciepłu ogarniającemu jej ciało. Gdy Tsunade zakończyła swoją medyczną technikę leczenia urazów po pobycie w Tsukuyomi Sakura ocuciła Ayako i pomogła jej usiąść.
- Możesz wrócić do domu. Na szczęście twój uraz nie był zbyt silny i dało się go wyleczyć w trzech sesjach bez użycia innych leków. - Stwierdziła medyczka ponownie pochylając się nad kolejną porcją dokumentów.
- Więc jestem już zdrowa? Mogę powrócić do treningów? - Kunoichi zapytała przypatrując się jej uważnie i starając się ją wybadać czy na jaw wyszły jej wspomnienia związane z Madarą Uchiha ale nic na to nie wskazywało więc niezauważalnie odetchnęła co niestety zauważyła Haruno.
- Tak możesz ale czy coś się stało? - Sakura zapytała zerkając to na nią to na swoją mentorkę czym zwróciła uwagę blondynki, która wyczekująco popatrzyła na Imaharę.
- Yyyy nie nic... Tak tylko sobie myślałam.... o tym moim zawieszeniu.... To znaczy czy nie dałoby się tego jakoś obejść? - Ayako wydukała wkońcu czerwieniejąc. Musiała naprędce wymyślić coś na poczekaniu i tylko to przyszło jej do głowy. Nie chciała okłamywać samej Hokage ale zdecydowała się dowiedzieć czegoś więcej o wydarzeniach sprzed lat dotyczących swojego klanu.
- Niestety ale wszystko zostało już postanowione. Nawet gdybym mogła nic już nie mogę wskórać.
- Ayako mi też również jest naprawdę przykro ale musisz to przecierpieć. Wstawiłam się za tobą ale to nic nie dało.... - Powiedziała Sakura uśmiechając się do niej pocieszająco.
- Wykorzystaj te dni na intensywny trening. - Tsunade wstała zza biurka podając Ayako dokument do wypełnienia razem z długopisem.
- Karta zgłoszeniowa na Egzamin na Jonina? - Kunoichi wyszeptała zdziwiona ale aż zaświeciły się jej oczy.
- Miałam dać ci to później ale w sumie nic się nie stanie jak dostaniesz ją teraz. Wypełnij ją szybko zanim zmienię zdanie. - Hokage uśmiechnęła się dobrotliwie widząc zadowolenie malujące się na twarzy Imahary wypełniającej puste pola. - I pamiętaj jestem surowa gdy ktoś nie wypełnia moich rozkazów ale staram się również oceniać wszystko sprawiedliwie....
Gdy Ayako skończyła pisać oddała kartę, podziękowała jeszcze raz i wybiegła z gabinetu. Ninja oczekujący na korytarzu rozstąpili się szybko unikając stratowania. Might Guy pogroził jej palcem ale w tej chwili mało ją to obchodziło. Przeciskając się przez zatłoczone korytarze udała się jak na skrzydłach na poszukiwania Kakashiego. Po drodze jednak spotkała Pakkuna, który przekazał jej małą, złożoną na pół karteczkę. Było na niej napisane odręcznym pismem Hatake:

"Asuma odebrał mnie z rehabilitacji i udaliśmy się do niego na małą partię shogi. Wrócę do domu jak skończymy"

- No tak... Zapewne zjawi się tam również Shikamaru Nara i będą siedzieć nad grą do wieczora.... - mruknęła do siebie lekko się uśmiechając. Nagle coś ją tknęło i podniosła ninkena na wysokość swoich oczu.
- Pakkun bądź taki miły i powiedz mi czy Kakashi faktycznie był dzisiaj na wizycie w szpitalu? - Spytała ostrym tonem głosu. Odpowiedziała jej cisza a następnie pisk mopsa próbującego jej zwiać. Nie pozwoliła mu jednak na to chwytając mocno za jego kurteczkę i przez moment potrząsając aż nie usłyszała prośby by przestała.
- Więc jak będzie? - Zapytała marszcząc groźnie brwi.
- Dobrze już dobrze powiem ci wszystko.... Tylko błagam nie rób tego więcej. Jest mi niedobrze... - Piesek beknął głośno powstrzymując się przed wypawiowaniem drugiego śniadania. - Kakashiego tutaj nie było. Od razu gdy tylko wyszłaś z domu poszedł do Asumy Sarutobiego a mnie prosił bym ci przekazał tę wiadomość....
- No jak on mógł. Obiecał mi, że zadba o swoje zdrowie... I jeszcze kazał ci kłamać.... A ty co? Prosiłam cię byś go dziś przypilnował....
- Wybacz przekupili mnie kiełbasą... ale chyba ją zaraz... zwrócę.... - Pakkunowi zabulgotało coś w brzuszku i ninken zrobił się cały zielony. Wściekła Ayako postawiła go spowrotem na podłodze i nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń zniknęła teleportując się przed szpital. Przez chwilę zastanawiała się co robić dalej. Nie chciało się jej wracać do pustego o tej porze mieszkania ani iść do Asumy gdzie tylko przeszkadzałaby im w męskim spotkaniu więc postanowiła udać się na poszukiwania znajomych z oddziału Anbu, którzy o tej porze powinni być w ich ulubionej jadłodajni.
Przeszła szybkim krokiem przez wielki plac budowy znajdujący się w dzielnicy reprezentacyjnej i udała się do dzielnicy rozrywki gdzie odszukała całe towarzystwo w cywilnych ubraniach, siedzących przy stole i czekających na swoje zamówienia. Już miała do nich podejść gdy uprzedziła ją Ino Yamanaka, która pocałowała blondwłosego Yusuke (Taru) w policzek siadając mu bezceremonialnie na kolanach.
- A niech mnie gęś kopnie... On i ta pinda? - Ayako aż zatkało na ten widok ale już nie zdążyła się wycofać gdyż została zauważona przez Kenjiego (Hiala) i Sayuri (Tenshi) a następnie przez Sachiko (Shinkou). Nawet Taru oderwał się od Ino i przywołał Imaharę gestem. Chcąc czy nie chcąc podeszła do nich witając się ze wszystkimi po kolei na koniec zostawiając sobie Ino. Blondynkę kojarzyła jeszcze z czasów Akademii jako jedną z osób kręcących się w gronie znajomych członków klanu Uchiha i chcących bardzo im się przypodobać poprzez wybieranie sobie wśród innych uczniów kozłów ofiarnych takich jak ona lub Naruto.
- Nie wiedziałam, że wszyscy się znacie...? - Zaczęła Yamanaka patrząc lekko zdziwiona na Ayako zajmującą miejsce obok Sachiko i zaczynającą przeglądać dzisiejsze menu jadłodajni.
- Oj znamy się jeszcze ze szkoły a potem byliśmy mniej więcej w jednej drużynie. - Odpowiedział Kenji.
- A ja z kolei nie miałam pojęcia że ty i... Yusuke tak dobrze się znacie... - Ayako aż drgnęła gdy siedząca naprzeciwko niej Sayuri boleśnie kopnęła ją w kostkę gdy z przyzwyczajenia o mało co nie nazwała przyjaciela jego pseudonimem używanym w Anbu.
- Oj poznaliśmy się przedwczoraj w klubie nocnym. I tak nasza znajomość... rozkwita.... - Ino stwierdziła uśmiechając się szeroko.
- Ayo zapraszałam cię wtedy ale ty się wymówiłaś złym samopoczuciem. Pamiętasz? - Powiedziała czerwonowłosa Sayuri.
- Tak, już pamiętam... Musicie mi wybaczyć tą nieobecność. - Ayako stwierdziła przywołując gestem dłoni kelnerkę i zamawiając kurczaka z ryżem i warzywami.
- No nic ja muszę się zbierać. Czeka na mnie jeszcze trochę pracy w kwiaciarni. - Ino wymówiła się brakiem czasu pocałowała ponownie chłopaka i zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
- Ino? Naprawdę? Nie było nikogo innego w tym klubie tylko ona? - Ayako zaczęła swoją tyradę ale przerwał jej kelnerka przynosząc ich zamówienia.
- Co ty chcesz od niej? Ino jest bardzo miła... - Stwierdził Yusuke zajmując się swoją porcją ramenu.
- Taaa jasne miła jak siedzi w tej swojej kwiaciarni. - Imahara ponownie wbiła szpilę w kierunku blondynki.
- Skąd wiesz? Wogóle jej nie znasz....
- I tu się mylisz. Jeszcze pamiętam jak w czasach nauki w Akademii chcąc przypodobać się Shisuiemu Uchiha podburzała resztę przeciwko mnie i Naruto....
- Daj spokój jest taki ładny dzień. Może ona się zmieniła? - Poprosił Kenji jedząc swojego kurczaka w tempurze. Sachiko nic nie powiedziała tylko błagalnie spojrzała na Ayako a następnie na Yusuke po czym udało się jej zmienić temat na ostatnią akcję odbicia Sakury Haruno, Naruto Uzumakiego i księżniczki, Egzamin na rangę Jonina oraz treningi. Imahara chciała porozmawiać z nią na osobności pragnąc zwierzyć się jej ze swojego problemu dotyczącego Madary Uchiha ale wkońcu zabrakło jej odwagi i milczała aż do końca dnia, który spędziła w ich gronie. Sekcja A w nagrodę dostała kilka dni wolnego więc mogli sobie pozwolić na leniuchowanie w mieście. Ayako do domu wróciła dopiero wieczorem gdzie czekał już na nią skruszony Kakashi z przygotowaną kolacją dla dwojga. Kunoichi domyśliła się, iż Pakkun musiał donieść mu o przesłuchaniu jakiemu go poddała a sądząc po małym pobojowisku w kuchni "pracowało" tam kilku kucharzy. Nie mając serca dłużej na niego się gniewać przyjęła przeprosiny i zapewnienie, iż to był ostatni taki numer z jego strony.