czwartek, 14 września 2017

Rozdział XII

1 komentarz:

Następnego dnia po południu.


- Wkońcu jesteś. Już myślałam, że zmieniłaś zdanie i się nie zjawisz... - Ayako warknęła odwracając wzrok od strażników przechadzających się po miejskich murach Konohy i zerkając w bok na zamaskowaną postać Tenshi, która pojawiła się tuż obok niej na dachu jakiegoś bud   nnnnynku.
- Lepiej ruszajmy zanim naprawdę to zrobię. - Imahara usłyszała jej głos zza maski, w którym wyczuła nutkę zirytowania.
- Boisz się? To do ciebie nie podobne. - Ayako zapytała lekko zdziwiona sięgając do kieszeni kamizelki aby wyciągnąć paczkę papierosów ale została powstrzymana przez towarzyszkę.
- Później sobie zapalisz a teraz mnie posłuchaj. Zanim udamy się na to spotkanie obiecaj, że będziesz ostrożna...i, że cokolwiek to coś ci powie... Nie chcę po prostu za jakiś czas polować na twoją głowę jak na resztę tych degeneratów.
- Dobrze... przyrzekam jeśli tylko to cię uspokoi. A teraz lepiej ruszajmy. Obiecałam Kakashiemu, że wrócę punkt 19:00 na kolację.
- A co takiego mu powiedziałaś jak wychodziłaś?
- Nie musiałam mu nic mówić. Tsunade znowu go wezwała do siebie więc zostawiłam mu karteczkę. - Ayako stwierdziła zakładając swoją maskę na twarz po czym zniknęła w obłoczku dymu teleportując się za miasto. Tenshi chciała jeszcze o czymś wspomnieć ale nie zdążyła tego zrobić więc postanowiła trzymać się wcześniej ustalonego planu. Odczekała minutę i podążyła za nią trzymając pomiędzy nimi dystans. Imahara zostawiała za sobą małe ślady czakry więc tamta nie miała problemu z jej znalezieniem. Kilometr na południe za miastem Ayako zatrzymała się w umówionym miejscu na małej polance nad rzeką a Tenshi ukryła się używając technik maskujących w koronie wysokiego drzewa skąd miała idealny widok na postać koleżanki. Obie nie musiały zbyt długo czekać gdyż po około dziesięciu minutach oczekiwania zostały nagrodzone pojawieniem się Madary Uchiha w towarzystwie dwóch innych przestępców.
- Czyżbym cię przestraszył? - Uchiha zapytał bezceremonialnie obchodząc ją dookoła i lustrując swoim nieodgadnionym spojrzeniem.
- Madara długo każesz na siebie czekać. - Stwierdziła nie odpowiadając na jego pytanie i zachowując zimną krew na widok towarzyszących mu Kabuto Yakushiego i nieznanego jej Zetsu. Momentalnie również dostrzegła czwartą postać ukrywającą się na drugim brzegu rzeki zza pniem jednego z rosnących tam drzew. Korzystając ze swojej szpiegowskiej techniki zdziwiona odkryła, iż są obserwowani przez bardzo dobrze znaną jej osobę z bliskiego otoczenia Raikage Daruiego. Zdziwiło ją to ale pomyślała, iż jest to jakaś ważna misja obserwacyjna dotycząca Akatsuki i Kumogakure
- Mądra, odważna, bezpośrednia. Wie kim jestem i się mnie nie boi. Lubię takie kobiety... Byłabyś idealnym nabytkiem w naszej wspaniałej organizacji... - Uchiha przerwał jej rozmyślania rozsiadając się wygodnie na wielkim kamieniu wbitym w ziemię tuż nad brzegiem rzeki. Zetsu zajął miejsce po jego prawej stronie a Yakushi krzywiąc się niemiłosiernie skupił się na najbliższej okolicy natychmiast orientując się, iż Ayako na spotkanie nie zjawiła się sama.
- Przestań ze mnie kpić i przejdźmy do rzeczy albo znikam. Nie mam całego dnia na pogawędki z tobą. - Imahara odezwała się kątem oka obserwując znikającego białowłosego ninja.
- Oj ale jesteś niemiła. I na dodatek nie jesteś tutaj sama. Musiałaś namówić swoją koleżankę aby ci towarzyszyła? - Madara zmrużył oczy grożąc jej żartobliwie palcem i wskazując ruchem głowy na drzewo a następnie na Yakushiego, który powrócił na polankę razem z Tenshi trzymając ją unieruchomioną w żelaznym uścisku z przystawionym sztyletem do gardła. - A teraz grzeczniej proszę. Nie chciałbym już teraz przywoływać cię... do porządku...
 Ayako powoli zaczęła sięgać po swoją broń ale wkońcu zrezygnowała z tego nie chcąc niepotrzebnie narażać życia Tenshi i postanawiając brnąć w to dalej aż do końca.
- Przepraszam jeśli cię uraziłam. Po prostu troszeczkę się denerwuję. Spotkaliśmy się dosyć blisko Konohy i ktoś może nas tutaj zauważyć a sam wiesz czym to może grozić. Poza tym i ty również nie zjawiłeś się sam... - powiedziała obserwując reakcję mężczyzny, na którego twarzy pojawił się stopniowo uśmiech.
- Wybaczam ci moja droga ale faktycznie masz rację nie przeciągajmy i zajmijmy się wkońcu naszymi interesami. Skoro odkryłaś kim jestem zapewne domyślasz się, iż przebywam na tym świecie dosyć długo aby mieć dostęp do wielu ważnych informacji dotyczących przeróżnych spraw, którymi w razie potrzeby dzielę się z kolejnymi liderami naszego klanu. Wyobraź sobie, iż ponad 10 lat temu pewnego wieczoru młody Fugaku Uchiha za pozwoleniem swojego ojca wprowadził mnie do posiadłości abym mógł ocenić przydatność osób, które tego dnia zjawiły się tam aby omówić pewną sprawę niecierpiącą zwłoki... Tego wieczoru w głównej rezydencji zjawili się przedstawiciele Rady Wioski wraz z Danzo Shimurą. Domyślasz się może co lub kto był przedmiotem ich dyskusji? - Mężczyzna zrobił teatralną przerwę czekając na jakiś komentarz ze strony dziewczyny ale gdy się tego nie doczekał kontynuował swoją przemowę. - Ich rozmowa dotyczyła oczywiście przyszłości Wioski Liścia a dokładniej zwiększających się wpływów twojej rodziny, moja droga. W tamtym okresie twój ojciec Kenshiro chciał przejąć głosy w Radzie Wioski oraz pojawily sie plotki, iż zapragnął również wygryźć Shimurę ze stanowiska głównodowodzącego oddziałami Anbu. Jak możesz się domyśleć to nam się bardzo nie spodobało. Niestety Kenshiro razem ze swoim bratem i ojcem przekroczyli pewną granicę naruszając interesy wysoko postawionych ludzi a na to nie mogliśmy sobie pozwolić. Tamtego wieczoru postanowiono więc się was pozbyć, wszystkich co do jednego... Najprostszym sposobem by tego dokonać było wrobienie klanu Imahara w tamten niesławny przewrót i zabójstwo Hokage. Z moją małą pomocą sfabrykowano dowody winy i wciągnięto was w grę, która zakończyła się...
- Ayako nie słuchaj go! On próbuje cię omotać sprawić byś...! - Tenshi krzyknęła parę słów przerywając mu zanim Kabuto zdarł maskę z jej twarzy i zatkał usta by już nic więcej nie powiedziała.
- Ona ma rację. Próbujesz tylko namącić mi w głowie. A teraz wybaczcie musimy już wracać do Konohy. - Imahara stwierdziła podchodząc do ninja i każąc mu puścić dziewczynę co ten niechętnie uczynił dostając kolejny znak by się po prostu odsunął. Gdy tylko Kabuto to zrobił obie kunoichi zaczęły powoli wycofywać się w kierunku miasta. Madara wstał ze swojego miejsca mówiąc i tym zatrzymując je jeszcze na moment:
- Ja wiem co widziałem i do czego się przyczyniłem ale czy ty jesteś pewna na sto procent, że kłamię? Czy będziesz w stanie żyć dalej nie wiedząc co jest kłamstwem a co prawdą? Czy pozwolisz na to żeby twój klan już do końca twoich dni był uznany za zdrajców i wymazany z historii Wioski Liścia a ludzie którzy do tego doprowadzili nie ponieśli kary? Wierzysz ludziom, którzy nie szanują twoich ciężkich starań. Nadal uważasz, że zostaniesz dopuszczona do zbliżających się egzaminów?
- Skoro twierdzisz, że to co powiedziałeś jest prawdą to mi to udowodnij. Masz na to jakieś dowody czy nie? No słucham? - Ayako odwróciła się do niego starając się zapanować nad drżeniem swojego głosu.
- Głupia ja nic nie muszę ci udowadniać! Jestem Madara Uchiha legenda klanu i Wioski Liścia! Samo moje istnienie powinno ci wystarczyć! Nie muszę Cię prowadzić za rączkę! - Madara huknął na nią zirytowany odwracając się do niej plecami by się uspokoić. Po chwili ciszy powiedział już spokojniejszym tonem głosu. - Zrobisz jak zechcesz ale ja na twoim miejscu...
Ayako nie czekając aż dokończy zniknęła razem z Tenshi szybko oddalając się z tamtego miejsca. Gdy tylko przestępcy zostali sami obok Zetsu zjawiła się postać, która do tej pory trzymała się z boku i okazało się, iż faktycznie jest to C pracujący dla nowego Raikage Kumogakure: Daruiego
- Co za bezczelna dziewucha nawet nie wysłuchała mnie do końca! - Uchiha warknął zaciskając pięść przysięgając sobie, iż przy następnym spotkaniu pokaże jej miejsce w szeregu.
- Ważne, że wogóle odważyła się przyjść tutaj. - Blondyn stwierdził nie reagując na jego mijający już atak złości.
- Przekaż Raikage, że jak tylko dotrzecie do Konohy i odpoczniecie po podróży skontaktuje się z wami mój informator. - Madara warknął dając znak reszcie do wycofania się.
Chłopak pokiwał głową po czym zniknął. Członkowie Akatsuki podążyli w jego ślady nie chcąc dłużej niż to konieczne przebywać w pobliżu wrogiej im Konohy.


***


W mieszkaniu Tenshi


- Było blisko... - Tenshi westchnęła otwierając dwa zimne piwa i wracając do Ayako.
- Wiedziałam, iż Kabuto ci nic nie zrobi. - Imahara stwierdziła rozsiadając się wygodniej na sofie.
- Niby skąd miałaś taką pewność? - Dziewczyna zapytała rozmasowując sobie skronie czując narastający ból głowy.
- Oni od razu zauważyli że zjawiłaś się razem ze mną i gdyby zechcieli to z łatwością mogliby nas zlikwidować ale z jakiegoś powodu tego nie zrobili...
- Uważasz, że to był... gest dobrej woli z ich strony? Co dokładnie to coś ci powiedziało? - Sayuri zapytała a Ayako przedstawiła jej całość rozmowy.
- I nie mam pojęcia co z tym teraz zrobić. Niby Madara brzmiał dosyć przekonująco ale uważam, ze nie można mu do końca zaufać... wkońcu to członek najpotężniejszej, przestępczej organizacji z jaką kiedykolwiek mieliśmy do czynienia.... - Ayako stwierdziła ciężko wzdychając. - Powinnam porozmawiać z siostrą ale po tym co ona publicznie zrobiła... nie mam na to najmniejszej ochoty...
- Nie dziwię ci się... Przypuśćmy, że... w jakiś sposób zmusisz Danzo albo Fugaku do mówienia i okaże się, że to wszystko czego się dowiedziałaś jest prawdą....
- Nawet nie chcę o tym myśleć. Wtedy byłabym zmuszona do... - Ayako urwała nie dokańczając swojej wypowiedzi.
- Do odejścia tak? I zostawisz nas tutaj samych? Kakashiego i Akane również? Moim zdaniem powinnaś zostawić tą sprawę. On próbuje cię wprowadzić w błąd żerując na twoich rozterkach. Wcześniej ci tego nie powiedziałam ale... szykuje się coś wielkiego i pewnie dlatego szukają sprzymierzeńców próbując cię wyciągnąć z Konohy i przeciągnąć na swoją stronę.
- O co dokładnie chodzi? 
- Jak myślisz dlaczego ostatnio Tsunade ciągle wzywa Kakashiego do siebie? Ano dlatego, iż omawia z nim informacje, które poza wioską zbiera dla nas Jiraya. Do końca jeszcze nie wiemy jaki jest ich plan ale skoro ciągle planują porwanie Naruto pewnie rozchodzi się o moc jinchuuriki. Ponadto pojawiły się jakieś plotki o pogarszających się relacjach pomiędzy Daimyo Kraju Ognia a Hokage. Podobno jeszcze dziś lub jutro rano do Konohy ma przybyć delegacja z Kumogakure i Wioski Piasku. Sytuacja jest na tyle poważna, iż Tsunade chce z nimi zawiązać bliższy sojusz by pokrzyżować plany Akatsuki a szczególnie zależy jej na wsparciu rodzeństwa no Sabaku. Poza tym Hokage jak najszybciej chce sformować i wysłać oddziały których celem ma być zlikwidowanie znanych nam członków Akatsuki. 
- Wkrótce więc wyruszacie na misję? - Ayako wstała ze swojego miejsca podchodząc do okna i obserwując stado latających gołębi na niebie.
- Nie. Tym razem naszym głównym zadaniem jest ochrona jinchuuriki Uzumakiego, który wychodzi ze szpitala za około 4 dni i od razu ma dokończyć swój trening pod nadzorem Kakashiego, Tenzo oraz twoim. Gdy tylko skończycie wyruszymy w bój.
- Tsunade tak lekko szafuje życiem Naruto? Wysyłanie go na tak ważną misję poza wioskę chyba nie jest zbyt dobrym...
- Ty juz zdecydowałaś prawda?
Ayako drgnęła słysząc pytanie ale nie odpowiedziała obserwując Itachiego Uchihę oraz pięciu policjantów zmierzających prosto do klatki schodowej budynku mieszkalnego, w którym znajdowało się mieszkanie Sayuri. Dziewczyna od razu się domysliła, że tym razem szczęście ją opuściło i zaraz ją aresztują. Powoli odwróciła się mówiąc:
- Tak ale muszę jeszcze przemyśleć jak zbliżyć się do tej dwójki. Ty zrobiłabyś to samo na moim miejscu a teraz idź otwórz drzwi Itachiemu.
Tenshi zmarszczyla brwi ale posłusznie wstała i podeszła do drzwi otwierając je i uprzedzając młodego Uchihę przed zapukaniem do nich. Kunoichi w milczeniu odsunęła się wpuszczając nowoprzybyłych do środka. 
- Ayako Imahara aresztuję Cię z rozkazu Hokage. Proszę nie stawiaj oporu. Nie chciałbym zrobić Ci krzywdy. - Itachi oświadczył wyjmujac kajdanki i zakładając jej na ręce.
- Kapitan jak zwykle spokojny i chłodny jak góra lodowa. - Ayako zakpiła uśmiechając się lekko ale wogóle nie protestując.
- Dlaczego ponownie musiałaś opuścić areszt domowy? Gdzie obie byłyście? - Chłopak zapytał nie zwracając uwagi na jej uszczypliwe docinki. Gdy nie otrzymał odpowiedzi przekazał ją towarzyszącym mu mężczyznom, którzy zabrali ją do tymczasowego aresztu znajdującego się w dzielnicy Uchiha.


Tydzień później 


- Imahara wybacz, że to nie był pięciogwiadkowy apartament ale jakoś wytrzymałaś no nie? - zadowolony Shisui Uchiha otworzył drzwi do celi aby wypuścić znajdującą się w środku dziewczynę, która wkońcu odbyła całość dwutygodniowej kary nałożonej przez Tsunade.
- I na co Ci to było? Zamiast siedzieć w wygodnym domu wylądowałaś tutaj u nas... - Oparty o ścianę Itachi lustrował ja swoim nieodgadnionym spojrzeniem.
- Widzę, że bardzo Was to bawi... - Dziewczyna stwierdziła wychodząc z celi i zatrzymując się przy nich na moment.
- Kochanie nawet nie wiesz jak bardzo ale mam nadzieję, że szybko do nas wrócisz. - Shisui uśmiechnął się szeroko otwierając przed nią drzwi prowadzące na sąsiedni korytarz. Ayako z największym trudem powstrzymała się przed odpyskowaniem. Zamknięcie w areszcie Uchihów bylo dla niej jedną z największych tortur, której w najbliższej przyszlości nie zamierzała powtarzać. Zachowując spokój pozwoliła się zaprowadzić do recepcji gdzie czekał juz na nia Kakashi zabijajacy czas czytaniem książki. Ayako uśmiechnęła się na jego widok i przytulila się do niego mocno prosząc aby ją stamtąd zabrał.  Hatake spełnił jej prośbę teleportując oboje bezpośrednii do domu. Ayako od razu pobiegła do łazienki a po chwili stamtąd można było usłyszeć szym płynącej wody. Kakashi natomiast zajął się przygotowaniem posiłku i jednocześnie opowiadał jej ze szczegółami rozgrywające się wydarzenia podczas jej nieobecności. Gdy na chwilę umilkł Ayako odetchnęła gdy jak narazie nie potwierdził słów Shisuia dręczącego ją informacją o skreśleniu z listy kandydatów do egzaminu podwyższajacego range shinobi. Kilka minut później zamarła słysząc kolejne pytanie:
- Dlaczego w areszcie odwiedził Cię Danzo Shimura?
Ayako nie odpowiedziała odkręcając bardziej wodę i wymawiając się niedokładnym usłyszenia pytania. Kunoichi zamknęła oczy zastanawiając się nad tym co może mu powiedzieć. Gdy jako taki ułożyła sobie plan rozmowy zakrecilo kurki, ominęła się ręcznikiem i wyszła z kabiny prysznicowej. Kakashi nie chcial jej odpuścić stojąc w otwartych drzwiach łazienki i  pytając:
- O co chodzi? Kochanie obiecaliśmy sobie, iż będziemy sobie mówić wszystko. Powiedz co się stało... przecież widzę, że od jakiegoś czasu coś się z Tobą dzieje.
- To nic takiego naprawdę. - Imahara uśmiechnęła się do niego pociągając go do saloniku gdzie na małym stoliku czekał na nich przygotowany posiłek. - To wszystko przez ten areszt. Bardzo dobrze wiesz jak bardzo nienawidzę Uchiha... Ale faktycznie jest coś jeszcze. Gdy byłam przymusowo zamknięta odwiedził mnie tam Danzo proponując częściowy powrót do Anbu.
- Nienawidzisz go jeszcze bardziej niż ich i tak normalnie z nim rozmawiasz? - Mężczyzna zdziwił się przez moment zapominając o posmarowaniu kromki masłem.
- Tak to prawda życze mu wszystkiego najgorszego ale... on posiada informacje, których chcę się dowiedzieć.
- Co to za informacje? - Hatake zapytał nalewając sobie i jej soku pomarańczowego.
- Jakiś czas temu dowiedziałam się o plotkach dotyczących mojego ojca i zdrady jaką tak sprytnie sobie zaplanował. Podobno Danzo posiada informacje, które mogą oczyścić mój klan ze wszystkich tych strasznych rzeczy, które wydarzyły się w przeszłości i właśnie dlatego zgodzę się na jego propozycję aby się tego dowiedzieć. - Ayako wkońcu wydukała częściowo kłamiąc ponieważ nie zamierzała przyznać mu się, że to ona usilnie zabiegała o spotkanie z Shimurą a widząc nietęgą minę mężczyzny zaczęła so zastanawiać czy wogóle dobrze zrobiła mówiąc mu o swoich planach.